Pewnego niemiłego, zimnego i ulewnego dnia wraz z moją najlepszą J. wybrałysmy się na trekking górski nie mogąc się doczekać na piękną pogodę. A mówili nam: po ostatnich wichurach drzewa są na szlaku! Nie idzźcie bo szlakami płyną rzeki. Dwie mądre poszły. Kocham góry. Kocham to wyciszenie się. Kocham ponad 20 km w mokrych ubraniach. I kanapki z mięsem, które smakują wyjątkowo jak już możesz je zjeść. I ból nóg po wyprawie. Metę, środek i koniec.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz